poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 16

Hej kochani! Tak, wiem, obiecała regularnie wstawiać rozdział. Później napisałam, że pojawi się za chwilę, ale chyba nie doceniłam swoich zdolności. W każdym razie jestem jedyną osobą, która jak zobaczy w komputerze coś czerwonego to się zastanawia co się stanie jak to odinstaluje.... No tak, macie do czynienia z moją głupotą... Na szczęście człowiek stara się tych samych błędów nie popełniać dwa razy, dzięki czemu może istnieje szansa że komputer długo będzie działał bez zarzutu... :3
No więc Przysięgam uroczyście, że nie będę już mu robić krzywdy, dzięki czemu nie będzie tu na blogu takich długich przerw :3
W każdym razie.... Miłego czytania ! :* ♥ 
                                                 *     *     *  
Otaczająca nas rutyna i szybki tryb życia sprawiły, że nim spostrzegliśmy, nadeszła zima. Wszystko przykrył biały puch i zrobiło się mroźnie. Nauka pochłonęła mnie do tego stopnia, że nie miałam ani krzty wolnego czasu. Od czasu mojego pamiętnego wybuchu na transmutacji Greengrassówny nie odważyły się nas zaczepić. Ta... bo co, jak ta okropna wariatka, Evans złamie im nosy?
   Siedziałam sobie tego dnia u siebie w pokoju. Blaise i Draco poszli na podwójną randkę, więc nie mogłam się nawet spotkać z Ginn. Za to Ron i Harry gdzieś się szwendali ze swoimi drugimi połówkami. Brzdąkałam przez jakiś czas na gitarze, siedząc sobie na łóżku. Po chwili muzykowanie mi się znudziło, zatem zaczęłam się zastanawiać nad opcją napisania eseju na wróżbiarstwo. Coś o symbolice i snach. Same głupoty. Wstałam i spojrzałam na siebie w lustrze. Miałam na sobie brzoskwiniowe rurki, szarą bluzę z nadrukiem z uśmiechem i dekoltem w łódkę oraz czarne, niskie trampki w kwiatki. Całości dopełniały czarny komin oraz luźna czapka przygniatająca napuszone włosy, a także fuksjowe słuchawki, do których miałam dopasowane kolorystycznie paznokcie:




Poprawiłam busz, który zdążył się już naelektryzować, próbując się wydostać spod nakrycia głowy. Podeszłam do biurka w celu odnalezienia pióra, pergaminu i podręcznika, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Zaciekawiona kto to może być podeszłam i otworzyłam. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam Wybrańca. Szczęka mi opadła. 

- Harry, co ty tu robisz? Nie jesteś z Cho? - zapytałam. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Pokłóciliśmy się. - mruknął. Zrobiło mi się go żal. Lubiłam Chang, ale moim zdaniem przesadzała. Niemalże codziennie były takie awantury.
- Wejdź. - wpuściłam go do środka. - Sorki za bałagan. Popatrzyłam po pokoju, by nie było żadnych wtop. Tu i ówdzie były położone notatki, ale ogólnie nic strasznego tam nie było. Standardowy nieład. Gorzej gdyby na wierzchy leżały karteczki typu: "I LOVE POTTER ♥", takich jednak na szczęście nie miałam.
- Co się stało tym razem? - zapytałam siadając na blacie biurka, podczas gdy chłopak rzucił się na moją zieloną klapę w węże, którą przykryłam pościel na łóżku.
- Nie wiem. - powiedział szczerze. - Ostatnio... Co bym tylko nie zrobił, jest źle. Nie dogadujemy się. I chyba stąd te całe spięcia. Rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, dlatego nie narzekałem.  Ale dzisiaj... dzisiaj było gorzej. Krzyk. Aż w końcu... zasugerowała, że powinniśmy się rozstać. - popatrzył na mnie dużymi, zielonymi oczami zza okrągłych okularów. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie byłam mistrzem w pocieszaniu. 
- Harry... Może po prostu... może jej ciężko. - wyjąkałam. Pokręcił głową.
   Zapadła między nami cisza. Nagle wzrok chłopaka padł na gitarę stojącą przy szafie. 
- Zagrasz mi coś? - poprosił. Uśmiechnęłam się.
- Jasne. Jeśli w ten sposób będzie ci lepiej...
   Wzięłam instrument, usiadłam obok niego na łóżku i uderzyłam w struny, a potem zaśpiewałam ( klik   klik )

This boy wants to play

There's no time left today

It's a shame coz he has to go home


This boy's got to work, got to sweat


Just to pay what he gets to get left all alone




Let's step outside


Let's go for a ride just for a while


No we won't get caught


Well that's what I thought until we cried




I'm still here


But it hasn't been easy


I'm sure


That you had your reasons


I'm scared


Of all this emotion


For years I've been holding it down


For years I've been holding it down




This girl tries her best every day


But it's all gone to waste




Coz there's no one around


This girl she can draw she can paint


Likes to dance she can skate


Now she don't make a sound




We'll play in the park until it's too dark for us to see


Well we'll make our way home


With mud on our clothes


She won't be pleased




For years I've been holding it down


And I'd love to forgive and forget


So I'll try to put all this behind us



Just know that my arms are wide open


The older I get the more than I know


Well it's time to let this go




I got to let it go


I got to let it go


I got to let it go


I got to let it go



Moja muzyka ucichła.
- Pięknie śpiewasz. - powiedział chłopak po chwili milczenia. Magia, którą wyczarował mój głos nadal wisiała w powietrzu. - Powinnaś założyć zespół. - Pokręciłam głową. 
- Nie chcę rozgłosu. Nie robię tego dla innych, tylko dla siebie. I dla moich przyjaciół, jeśli sprawia ci to radość. - spojrzała. na niego spad oka. 
- Czujesz się już lepiej? - zapytałam cicho. Spojrzał mi w oczy. 
- Ta... tak. Dziękuję.  - czułam magnetyczną siłę, która przyciągała mnie do jego tęczówek. Zapragnęłam poczuć go bliżej, ale widziałam, że nie powinnam. Jego oczy przyciągały mnie. Zaczęliśmy w tym samym czasie nachylać się do siebie. Nasze twarze dzieliły milimetry. Nagle oprawki moich okularów stuknęły o jego. Przechyliłam trochę głowę. Nasze usta się zetknęły. Poczułam jak przechodzi mnie magnetyczny dreszcz. Oddałam mu pocałunek z całą mocą na jaką było mnie stać. Z całą tęsknotą i frustracją, jakie czułam odkąd zdałam sobie sprawę o swoich uczuciach względem niego. Jęknął cicho. Nasz pocałunek stał się nagle bardziej namiętny. Języki zetknęły się w szalonym tańcu. Wplotłam palce w jego włosy. Żar rozlewał się po moim ciele. Oddech przyspieszył. Tak długo na to czekałam... Chłopak zaczął wodzić rękami po moim ciele, przyprawiając mnie o palpitacje serca.
   Nagle otworzyły się drzwi.


3 komentarze:

  1. Tiu tiu tiu.... (reakcja ala Umbridge xD) WOOOHOOO!!! Ale gorąco na koniec :D ciekawe kto otworzył drzwi... Cho? Hermiona?, Draco? Ahh... Evans i Potter Hahahahah powtórka z rozrywki co? ;)
    hm... Może już nie pamiętam, albo jeszcze tego nie było... Jakiego patronusa ma Hope?? :D
    ~CKW

    OdpowiedzUsuń
  2. Patronus Hope będzie, ale dopiero z jakiś czas... :D Hahah cieszę się, że cię porwało :3

    OdpowiedzUsuń
  3. no no no Nie poprawnie romantyczna z ciebie pisarka ;] pisz tak dalej.

    OdpowiedzUsuń