No więc Przysięgam uroczyście, że nie będę już mu robić krzywdy, dzięki czemu nie będzie tu na blogu takich długich przerw :3
W każdym razie.... Miłego czytania ! :* ♥
* * *
Otaczająca nas rutyna i szybki tryb życia sprawiły, że nim spostrzegliśmy, nadeszła zima. Wszystko przykrył biały puch i zrobiło się mroźnie. Nauka pochłonęła mnie do tego stopnia, że nie miałam ani krzty wolnego czasu. Od czasu mojego pamiętnego wybuchu na transmutacji Greengrassówny nie odważyły się nas zaczepić. Ta... bo co, jak ta okropna wariatka, Evans złamie im nosy?
Siedziałam sobie tego dnia u siebie w pokoju. Blaise i Draco poszli na podwójną randkę, więc nie mogłam się nawet spotkać z Ginn. Za to Ron i Harry gdzieś się szwendali ze swoimi drugimi połówkami. Brzdąkałam przez jakiś czas na gitarze, siedząc sobie na łóżku. Po chwili muzykowanie mi się znudziło, zatem zaczęłam się zastanawiać nad opcją napisania eseju na wróżbiarstwo. Coś o symbolice i snach. Same głupoty. Wstałam i spojrzałam na siebie w lustrze. Miałam na sobie brzoskwiniowe rurki, szarą bluzę z nadrukiem z uśmiechem i dekoltem w łódkę oraz czarne, niskie trampki w kwiatki. Całości dopełniały czarny komin oraz luźna czapka przygniatająca napuszone włosy, a także fuksjowe słuchawki, do których miałam dopasowane kolorystycznie paznokcie:
Poprawiłam busz, który zdążył się już naelektryzować, próbując się wydostać spod nakrycia głowy. Podeszłam do biurka w celu odnalezienia pióra, pergaminu i podręcznika, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Zaciekawiona kto to może być podeszłam i otworzyłam. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam Wybrańca. Szczęka mi opadła.
- Harry, co ty tu robisz? Nie jesteś z Cho? - zapytałam. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Pokłóciliśmy się. - mruknął. Zrobiło mi się go żal. Lubiłam Chang, ale moim zdaniem przesadzała. Niemalże codziennie były takie awantury.
- Wejdź. - wpuściłam go do środka. - Sorki za bałagan. Popatrzyłam po pokoju, by nie było żadnych wtop. Tu i ówdzie były położone notatki, ale ogólnie nic strasznego tam nie było. Standardowy nieład. Gorzej gdyby na wierzchy leżały karteczki typu: "I LOVE POTTER ♥", takich jednak na szczęście nie miałam.
- Co się stało tym razem? - zapytałam siadając na blacie biurka, podczas gdy chłopak rzucił się na moją zieloną klapę w węże, którą przykryłam pościel na łóżku.
- Nie wiem. - powiedział szczerze. - Ostatnio... Co bym tylko nie zrobił, jest źle. Nie dogadujemy się. I chyba stąd te całe spięcia. Rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, dlatego nie narzekałem. Ale dzisiaj... dzisiaj było gorzej. Krzyk. Aż w końcu... zasugerowała, że powinniśmy się rozstać. - popatrzył na mnie dużymi, zielonymi oczami zza okrągłych okularów. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie byłam mistrzem w pocieszaniu.
- Harry... Może po prostu... może jej ciężko. - wyjąkałam. Pokręcił głową.
Zapadła między nami cisza. Nagle wzrok chłopaka padł na gitarę stojącą przy szafie.
- Zagrasz mi coś? - poprosił. Uśmiechnęłam się.
- Jasne. Jeśli w ten sposób będzie ci lepiej...
Wzięłam instrument, usiadłam obok niego na łóżku i uderzyłam w struny, a potem zaśpiewałam ( klik klik )
This boy wants to play
There's no time left today
It's a shame coz he has to go home
This boy's got to work, got to sweat
Just to pay what he gets to get left all alone
Let's step outside
Let's go for a ride just for a while
No we won't get caught
Well that's what I thought until we cried
I'm still here
But it hasn't been easy
I'm sure
That you had your reasons
I'm scared
Of all this emotion
For years I've been holding it down
For years I've been holding it down
This girl tries her best every day
But it's all gone to waste
Coz there's no one around
This girl she can draw she can paint
Likes to dance she can skate
Now she don't make a sound
We'll play in the park until it's too dark for us to see
Well we'll make our way home
With mud on our clothes
She won't be pleased
For years I've been holding it down
And I'd love to forgive and forget
So I'll try to put all this behind us
Just know that my arms are wide open
The older I get the more than I know
Well it's time to let this go
I got to let it go
I got to let it go
I got to let it go
I got to let it go
Moja muzyka ucichła.
- Pięknie śpiewasz. - powiedział chłopak po chwili milczenia. Magia, którą wyczarował mój głos nadal wisiała w powietrzu. - Powinnaś założyć zespół. - Pokręciłam głową.
- Nie chcę rozgłosu. Nie robię tego dla innych, tylko dla siebie. I dla moich przyjaciół, jeśli sprawia ci to radość. - spojrzała. na niego spad oka.
- Czujesz się już lepiej? - zapytałam cicho. Spojrzał mi w oczy.
- Ta... tak. Dziękuję. - czułam magnetyczną siłę, która przyciągała mnie do jego tęczówek. Zapragnęłam poczuć go bliżej, ale widziałam, że nie powinnam. Jego oczy przyciągały mnie. Zaczęliśmy w tym samym czasie nachylać się do siebie. Nasze twarze dzieliły milimetry. Nagle oprawki moich okularów stuknęły o jego. Przechyliłam trochę głowę. Nasze usta się zetknęły. Poczułam jak przechodzi mnie magnetyczny dreszcz. Oddałam mu pocałunek z całą mocą na jaką było mnie stać. Z całą tęsknotą i frustracją, jakie czułam odkąd zdałam sobie sprawę o swoich uczuciach względem niego. Jęknął cicho. Nasz pocałunek stał się nagle bardziej namiętny. Języki zetknęły się w szalonym tańcu. Wplotłam palce w jego włosy. Żar rozlewał się po moim ciele. Oddech przyspieszył. Tak długo na to czekałam... Chłopak zaczął wodzić rękami po moim ciele, przyprawiając mnie o palpitacje serca.
Nagle otworzyły się drzwi.

Tiu tiu tiu.... (reakcja ala Umbridge xD) WOOOHOOO!!! Ale gorąco na koniec :D ciekawe kto otworzył drzwi... Cho? Hermiona?, Draco? Ahh... Evans i Potter Hahahahah powtórka z rozrywki co? ;)
OdpowiedzUsuńhm... Może już nie pamiętam, albo jeszcze tego nie było... Jakiego patronusa ma Hope?? :D
~CKW
Patronus Hope będzie, ale dopiero z jakiś czas... :D Hahah cieszę się, że cię porwało :3
OdpowiedzUsuńno no no Nie poprawnie romantyczna z ciebie pisarka ;] pisz tak dalej.
OdpowiedzUsuń