Rodzice wrócili do domu dopiero, gdy zmierzchało. Co w sumie nie było tak późno, zważywszy, że była zima.
Profesor Dumbledore powiedział, że ma tu do załatwienia, więc wyszedł na chwilę zaraz po naszej rozmowie, a ja zaciągnęłam kufer, który wyczarował tak po prostu z powietrza, na górę, by się spakować. I w sumie to mnie przekonało, że to wszystko prawda. A było to tak:
Uniosłam brwi po chwili milczenia.
-No ok. Opowiedział mi pan te wszystkie rzeczy i brzmi to wszystko tak... prawdziwie. Ale to nie możliwe, żeby magia istniała. Skąd mam wiedzieć, że nie jest pan zwykłym wariatem, paradującym po mieście w odblaskowej kiecce? Na jakiej podstawie mam panu wierzyć?
-Przecież się zgodziłaś, żeby uczyć się w Hogwarcie - Nie wydawał się na szczęście urażony. Staruszek zdziwił się, że zadaję to pytanie dopiero teraz. To znaczy, że pewnie się go spodziewał. Wyciągnął coś z kieszeni szaty. Tak, powiedziałam szaty. Miał na sobie coś na wzór krzyżówki sukni z płaszczem, w co zwykle są odziani czarodzieje. Do tego był niesamowicie wysoki. Miał siwe brodę i włosy sięgające pasa, a na nosie okulary - półkola. A na głowie miał srebrną tiarę. Cały był szaro-srebrny i majestatyczny. Zauważyłam, że to co wyciągnął z kieszeni to był długi na kilka cali kawałek gałązki, tyle, że tak ładnie wykonany, z rączką do trzymania i w ogóle.
-Ojej! Ma pan magiczny patyczek! Zawsze chciałam władać czymś takim! -wykrzyknęłam rozradowana, że skoro profesor ma coś takiego, to czary może jednak istnieją. I nie pomyliłam się. Uśmiechnął się, wymamrotał coś pod nosem, zamachał różdżką i po chwili zamiast niego na stole siedział mały, kudłaty, biały kociak w brązowe, czarne i rude łatki.
-Ojejku! Jaki śliczny! Mogę go zatrzymać?! - wykrzyknęłam z wcale nieudawaną radością.
-Oczywiście - Dumbledore uśmiechnął się - Teraz mi wierzysz? - Pokiwałam głową na "tak".
-Dziękuję. Panie Profesorze...? - spojrzał na mnie pytająco - Dlaczego przyjechał pan osobiście? Przecież mógł pan przysłać sam list. Jak do wszystkich.
-Hope... Jesteś wyjątkowa. Nie mogłem wysłać do ciebie listu. W twoim losie są zapisane wielkie rzeczy. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Ani nawet zwykłą czarownicą - Zaczęłam się zastanawiać nad sensem tych słów. coś w sposobie w jaki to powiedział, sprawiło, że nie śmiałam zapytać.
Po paru minutach wyczarował mi sporych rozmiarów kufer, informując mnie, od razu, że jest rzucony na niego zaklęcie zmniejszająco-zwiększające, dzięki czemu zmieści mi się do środka jakieś cztery razy więcej rzeczy. Zapisałam sobie w pamięci, że muszę koniecznie nauczyć się tego czaru.
Podziękowałam grzecznie, a on po prostu powiadomił mnie, że musi załatwić pewną sprawę, machnął różdżką i już go nie było. Zabrałam więc kufer na górę, spakowałam dobre 95% mojej garderoby, a do tego wrzuciłam kilkanaście fajnych książek do przeczytania w razie nudy i mój odtwarzacz mp3. W kufrze pozostało jeszcze sporo miejsca na podręczniki, które będę musiała kupić.
Zrzuciłam z siebie ubranie i poszłam się wykąpać. Po wyjściu z wody założyłam białą bieliznę, jasne poprzecierane rurki, szarą bluzkę z długim rękawem i ćwiekami na ramionach i beżowe, sznurowane buty na niewysokim obcasie. Dobrałam do tego niewiele dodatków: wisior-serce na długim łańcuszku, i złotą bransoletkę imitującą strzałę.
Weszłam do łazienki i zrobiłam sobie delikatny makijaż, taki, jaki zawsze: kreski eyelinerem i wytuszowane rzęsy. Następnie wysuszyłam włosy. Były one... inne. Układały się w ładne loki, czasem ewentualnie fale, a do tego miałam zrobione mocne ombre, tak, że od czarnego na czubku głowy, przez brąz, przechodziły w jasny blond na końcówkach.
Kiedy już się ogarnęłam, spakowałam do kufra jeszcze moje kosmetyki i całą masę innych gadżetów. Wrzuciłam do beżowej torby listonoszki najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak m.in.: portfel, dokumenty, notes, coś do pisania, puder, błyszczyk, tusz i eyeliner, którymi byłam dziś umalowana, a także malutki album ze zdjęciami bliskimi mojemu sercu. Mimo, że wszystko miało się teraz zmienić, chciałam mieć przy sobie coś, co będzie mi przypominało o tym pięknym życiu. Nie chciałam zatracić wspomnień.
Ale z drugiej strony, chciałam zacząć wszystko od nowa. Coś otarło mi się o kostkę, wyrywając mnie z zamyślenia. Spojrzałam w dół.
- Miau - odezwała się kicia wyczarowana przez profesora.
-Hej kociaku - ukucnęłam, aż w kolanach mi strzyknęło. Podrapałam czworonoga za uszkiem - I jak ja mam cię nazwać? - zapytałam kotka, ale nie uzyskałam odpowiedzi. Westchnęłam i zabrałam to wszystko na dół. Po chwili pojawił się profesor Dumbledore - teleportował się.
I właśnie wtedy, gdy zaczęło zmierzchać, do domu weszli rodzice. Poszłam do przedpokoju.
-Mamo? Tato? - spojrzeli na mnie pytającym wzrokiem - Kiedy zamierzaliście mi powiedzieć, że jestem czarownicą? - zamrugali tylko powiekami i nic nie powiedzieli. Ruszyliśmy wszyscy troje do kuchni. Kiedy zobaczyli naszego niespodziewanego gościa, po ich minach było widać, że zrozumieli.
- Zamierzam uczyć się w Hogwarcie - powiadomiłam ich - czy wam się to podoba, czy nie - dodałam. Nadal milczeli.
- Jeżeli coś przede mną ukrywacie, to, proszę, powiedzcie mi to teraz - poprosiłam. Mama usiadła na krześle i wybuchnęła płaczem - Mamo? - podeszłam do niej i uklękłam przy krześle, na którym siedziała.
- Nie mów tak do mnie - warknęła przez łzy.
- Ale... mamo. Nie płacz - nie chciałam doprowadzić jej do tego stanu.
-Powiedziałam nie mów tak na mnie! - krzyknęła - Nie jestem twoją matką! - wstała i wybiegła z kuchni.
-Ale... jak to...? - nie rozumiałam.
-To nie kobieta, którą nazywasz matką cię urodziła - wytłumaczył mi ojciec. Usiadłam z wrażenia.


Ale kociak mrrrrrrr ^^
OdpowiedzUsuńno nie...? Schrupałabym <3 *___*
Usuń+ dziękuję za pisarskie porady :*
To jest fajne opowiadanko, widzę co prawda pewne błędy stylistyczne i powtórki, ale to później... ;D np. Profesor Dumbledore powiedział, że ma tu do załatwienia, (powniino być że ma tu COŚ do załatwienia, chyba zgubiłaś słówko ;) i pow tórki typu ''(...), a na ........ . A na... (...)'' Pozdrawiam i życzę weny.
OdpowiedzUsuńdziękuję :* postaram się poprawić :3
UsuńI LOVE IT AND ILOVE YOU
OdpowiedzUsuńI Love You 2 (łabądek :3 XD )
UsuńMiałem napisać że co rozdział to lepsze >D ale zapominałem o tym bo na końcu był... KOT !!!!!!!
OdpowiedzUsuńI love cat
I love you