poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 18

   Otaczała mnie aksamitna, nieprzenikniona ciemność. Miałam uczucie de ja vous. Nic nie widziałam, czułam tylko unoszące się w powietrzu drobinki kurzu. Stopniowo zaczęło się rozjaśniać, domyśliłam więc się, że to pewnie księżyc wychynął zza chmury. Rozejrzałam się. Znajdowałam się w tym samym pomieszczeniu, w którym byłam w poprzednim śnie. Jęknęłam w duchu. Miałam nadzieję, że nie będzie tu dementorów. Ponieważ do tej pory wizje się nie powtórzyły, nie widziałam potrzeby nauczenia się  zaklęcia Patronusa. Jeżeli teraz zjawy by mnie zaatakowały, spokojnie mogłyby mnie zabić. Byłam jak mały, bezbronny kociak. Oby jednak wolały pilnować własnych kiecek i siedziały w Azkabanie. Ponieważ księżyc nie zaszedł przez dłuższą chwilę, postanowiłam zwiedzić miejsce, do którego trafiłam już po raz drugi. Ruszyłam w stronę wyjścia z sali. Znalazłam się w długim, mrocznym, wąskim korytarzu, o brudnych ścianach, na których wisiały wielkie obrazy w ramach, wyglądających na drogocenne. Nie byłam jednak w stanie dostrzec co te dzieła przedstawiają, ponieważ było za ciemno.
    Nagle usłyszałam głosy w pokoju obok. Skryłam się w cieniu i wyjrzałam zza futryny. Wykorzystując czerń jako kamuflaż, przemknęłam do środka.
- Dlaczego on mi to  zrobił? - to była ona, moja matka. Patrzyłam na nią z zafascynowaniem, ale i przerażeniem zarazem. Bałam się, że znów zacznie kogoś torturować na moich oczach, że znów pokaże twarz niezrównoważonej psychicznie wariatki. Jednak wygrywała fascynacja. To moja mama! Mogłam przyjrzeć jej się z bliska, zobaczyć jaka jest. Co pokochał w niej ojciec.
   Była sama w pomieszczeniu. Ten pokój był zupełnie pusty. I w porównaniu do innych, zaskakująco czysty. Na środku, na podłodze stał kandelabr, taki sam, jaki widziałam poprzednio. Paliła się w nim tylko jedna świeca. Obok stało wysokie lustro, na tyle duże, że nawet gajowy Hogwartu, nasz nauczyciel opieki nad magicznymi stworzeniami, pół olbrzym, Rubeus Hagrid mógłby się w nim swobodnie przeglądać. Jego rama nie miała żadnych zdobień. Nad jego taflą były tylko arystokratycznie wyglądające litery.
"AIN EINGARP"
    Zwierciadło pragnień. Stała przed nim Bella, ubrana w trochę inną niż ostatnio, ale utrzymaną w tym samym klimacie, gotycką suknię. Z kieszonki na niej naszytej wystawała różdżka. Kobiecie na plecy spływały długie, czarne, napuszone, kręcone włosy. Część z nich była spięta w wysokiego oka, z którego wystawało parę jasnych, niemalże białych pasemek. Wyglądała niesamowicie dumnie, arystokratycznie, ale i smutno zarazem. Nie przywodziła mi na myśl tej okrutnej psychopatki, jaką do tej pory z nią identyfikowałam.
- Dlaczego mi cię zabrał...? - patrzyła szklistym wzrokiem w lustro. Byłam ciekawa co w nim widzi. Oblizała usta i znowu się odezwała.
- Moja mała dziecinka. Czy jestem takim potworem, że zasłużyłam sobie, by mnie zostawił? - zatkało mnie. Ona była taka... prawdziwa. Teraz nie była okrutną Bellatrix Lestrange. Była Bellą Black,kobietą ze złamanym sercem.
- Córeczko... - Johnatanie, jak mogłeś mi to zrobić?! Kochałam cię. - po policzku matki popłynęła łza.
- Pani... - do pokoju wszedł nisko skłoniony ten sam mężczyzna, którego torturowała ostatnio.
   Nie było mi dane zobaczyć, czy tym razem także opętał ją szał, czy także go skrzywdziła. Obudziłam się.
                                                *     *     *
   Minął równy tydzień od mojego snu. Id tamtej pory niemalże co noc w krainie Morfeusza powracałam do mojej matki. Teraz nie widziałam w niej psychopatycznej socjopatki, lubiącej zadawać ból, cierpienie i śmierć. W moich oczach była po prostu zranioną kobietą, kimś kogo mi odebrano. Kimś, kto powinien przy mnie być, gdy dorastałam. Moją mamą.
   W realnym świecie zaś niewiele się zmieniło. Dziewczyny spędzały sporo czasu ze swoimi chłopakami izolując nas od siebie. W rezultacie, mimo że chłopcy nie byli na mnie obrażeni, w ogóle nie spędzali ze mną czasu. Najbardziej zdziwił mnie fakt, że Ruda była na mnie bardziej obrażona niż Cho, pomimo iż to chłopaka tej drugiej rzekomo zwodziłam na manowce. A przecież Ginn nie żywiła do niego żadnych romantycznych uczuć. Już nie.
   Padnięta weszłam do swojego dormitorium. Znowu miałam stracony sobotni wieczór, bo McGonnagall wcisnęła m szlaban za niewinność. Skandal. W rezultacie po raz tysięczny siedziałam w gabinecie profesora Blacka, rozmawiając o wszystkim i o niczym, jak to zazwyczaj bywa. Dzisiaj opowiadał mi o Bellatrix. Widocznie skończyły mu się pomysły na kary dla mnie, bo od dłuższego czasu na szlabanach po prostu rozmawiamy. Mimo to byłam zmęczona. Nie fizycznie, ale psychicznie. Potrzebowałam luzu, relaksu. Westchnęłam. Nie miałam nawet z kim pójść do naszego pokoju wspólnego, gdzie Ślizgoni z naszego rocznika urządzili imprezę. Nie chciałam siedzieć tam sama wśród wygłupiających się tłumów. Westchnęłam ciężko, podeszłam do regału z książkami i zdjęłam z niego mugolską bajkę "Alicja w krainie czarów". Tego właśnie potrzebowałam. Irracjonalizmu, dziecięcej radości, innego świata. Usiadłam w miękkim, wygodnym fotelu i pogrążyłam się w lekturze.
    Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zmarszczyłam zdziwiona brwi i odłożyłam książkę. Nie miałam zielonego pojęcia kto to może być. Otworzyłam. W progu ku mojemu zaskoczeniu ujrzałam roześmianych Blaise'a i Rona.
- Co wy tu robicie? - zapytałam.
- Wiesz, myślę, że jesteś trochę za młoda na takie historie, ale skoro tak bardzo chcesz wiedzieć... To było tak: nasze mamusie kochali tatusiów, a tatusiowie baaaardzo kochali mamusie, więc... - zaczął Blaise, ale Ron nie dał mu dokończyć, bym dowiedziała się co było po "więc".
- A ja myślę, że bardziej można to określić mianem stania. Stoimy pod twoimi drzwiami. Tak, to jest to. - obaj się wyszczerzyli.
- Ekhem... a wpuścisz nas do środka? No bo wiesz... nałożenie zupełnie niepotrzebnej twarzy klowna trochę ci zajmie i głupio tak wietrzyć dormitorium...
- O czym ty mówisz? - spytałam bruneta trochę już pogubiona w tym wszystkim.
- Jak to o co? Zabieramy cię na imprezę! - odparli chórem.
- Tak mądrale? A co na to wasze dziewczyny? Nie boją się, że wyssę z was resztki mózgu metodą usta-usta jak ostatnia pijawka? - speszyli się trochę.
- O... eee... No bo wiesz... Lav i Ginn mają swoje dni i trochę skaczą nam do gardeł.
- Zabini, zabierz tego półgłówka Ronusia, zanim rozoram mu twarz swoimi groszkowanymi pazurami! - Diabeł zaczął z powodzeniem udawać dziewczynę Weasley'a, przy okazji robiąc aluzję do jej zamiłowania do wszelkich powierzchni pokrytych kropkami.
- To nie śmieszne. - wymamrotał Rudy. Mimo to parsknęłam śmiechem.
- No wręcz tragiczne. - starałam się zachować powagę. - wchodźcie. - wpuściłam ich, nadal chichocząc.
- Nawet nie wiecie, jak wam współczuję. - mruknęłam zupełne szczerze.
- Ty nie współczuj, tylko wbijaj się w jakieś "Glamour" fatałaszki. - rozsiedli się na moim łóżku i patrzyli na mnie z wyczekiwaniem.
- Ok... a macie jakiś szczególny plan na tą imprezę? - zapytałam, grzebiąc w szafie.
- No jasne. - Blaise popatrzył na mnie dziwnie. - mamy zamiar upić cie na czym świat stoi. - wyszczerzył się.
   Pokręciłam głową.
- Jesteście chorzy. - zaśmiałam się.
- Mów sobie co chcesz, ale jesteś w 100% urocza, kiedy plącze ci się język. - Rudzielec uśmiechnął się ciepło. Zarumieniłam się i zaczęłam grzebać w szafie. Po chwili wyciągnęłam z niej białą bokserkę z czarnymi, splecionymi brzuszkami, literami "C", jasno-brzoskwiniową, zrobioną z wielu warstw tiulu, rozłożystą spódnicę do połowy uda, skórzaną, czarną kurtkę, w której podwinęłam rękawy i wysokie, ćwiekowane, sznurowane buty pod kolor.
 Dobrałam szybko dodatki, ułożyłam za pomocą magii włosy w miękkie fale i nałożyłam szybki makijaż. Wyszłam z łazienki. Ron popatrzył na mnie z uwielbieniem w oczach.
- Jesteś aniołem. - wyrzucił z siebie. - jedyna dziewczyna, która potrafi ogarnąć się w 15 minut i wygląda rewelacyjnie! - zaśmiałam się i zarumieniłam lekko.
- W końcu ktoś to docenił! - wyszliśmy z mojego dormitorium i zeszliśmy na dół do Pokoju Wspólnego.
- Pora się zabawić.

8 komentarzy:

  1. Wooooooooooooow. Jaki faaaaaaajowy rozdział :D
    Najbardziej zajebisty tekst o dementorach :D w życiu nie słyszałam takiego porównanią, związanego z nimi!!! :D
    ,,Oby jednak wolały pilnować własnych kiecek i siedziały w Azkabanie."
    Hahah :D uśmiałam się przy tym jak mało kto :D
    Potem jest jakiś błąd - zjadłaś jedną literę czy coś xD Popraw to bo nie mogę na to patrzeć! :D
    Kolejny (poprostu zajebisty) fragment:
    ,, - Co wy tu robicie? -zapytałam. - Wiesz, myślę, że jesteś trochę za młoda na takie historie, ale skoro tak bardzo chcesz wiedzieć... To było tak: nasze mamusie kochali tatusiów, a tatusiowie baaaardzo kochali mamusie, więc... -zaczął Blaise, ale Ron nie dał mu dokończyć, bym dowiedziała się co było po "więc". - A ja myślę, że bardziej można to określić mianem stania. Stoimy pod twoimi drzwiami. Tak, to jest to. -obaj się wyszczerzyli."
    Genialne! To zdanie jest bardzo w stylu mojego przyjaciela XD potem znowu była jakaś mała literowka i.... Koniec! Jak mogłaś urwać w takim momencie! A swoją drogą to ty powinnaś zostać jakąś projektantką mody, ubierać gwiazdy, jakieś sławy... Masz gust dziewczyno! :D
    i ta ,,twoja" Bella jest naprawdę cudowna! No, te sny to mnie powalają! Masz naprawdę świetną wyobraźnię! No, no! Congratulations! You Win!
    Czyli podsumowując:
    masz (góra 3) błędy w tekście, masz obrą wyobraźnię, fajne poczucie humoru, itp, itd xD
    No ja się zżyłam z twoim opowiadaniem i cieszę się tak ogólnie, że liczysz się z moim zdaniem... Heh, jestem twoją mentorką XD
    No to pozdrówko, całuski i duuuuuuuuuużo wenki na kolejne rozdziały! ;* Słonecznego majowego! :D
    ~CKW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję !! :* Heheh..., no staram się jak mogę. XD Jeszcze nikt mi nigdy nic nie mówił na temat mojego gustu, miło, że w końcu został doceniony ^^
      I bardzo cieszę się, że moje dowcipy nie wyszły jakieś suche. XD
      Oczywiście, że jesteś moją mentorką!! Ty się zżyłaś z moim opkiem, a ja z Twoimi komentarzami!! <3 :*

      Usuń
    2. Heh ;> nie zarumieniłam się tak od czasu, kiedy kolega mi powiedział, że mam słitaśne nauszniki XD
      A mnie ciekawi jedna, rzecz... Jesteś lewo czy praworęczna?
      ~CKW
      p.s. A ty na fb adminujesz na jakiś stronkach? :)

      Usuń
    3. Profesor Dumbledore byłby dumny z twoich nauszników, sam też ponoć gustuje w tych sweetaśnych :3
      Jestem leworęczna. :3 a czemu zawdzięczam to pytanie? XD
      Mam kilka stronek Poświęconych "Darom Anioła", a od niedawna adminuję na dwóch Potterowskich stronach:
      * Śpiew Feniksa ( https://www.facebook.com/pages/%C5%9Apiew-Feniksa/561600203929299 )
      * Avada Kedavra, bitch ( https://www.facebook.com/pages/Avada-Kedavra-bitch-3/615149435228472 )
      Podpisuję się Avada.

      Usuń
  2. A bo leworęczni mają że tak powiem ,,duszę artystyczną, mają lepsze wyobrażenie przestrzenne, mają ,,wizję'' różnych pomysłów itp. :) bo masz świetny gust, więc postanowiłam cię spytać :D i zgadłam! XD. (odwiedzę fp, a ty odwiedź proszę ,,Panna Evans Potter" i napisz na priv proszę :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Jasne, że odwiedzę. :3 i z miłą chęcią napiszę :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. uuuuu czuję że będzie jakaś niezła dzambrezka :D
    ciekawi mnie czy gł.postać jest pisana na podstawie ciebie xD
    jak cie spotkam to upiję, czeba to sprawdzić

    OdpowiedzUsuń