Wiecie już co zdarzyło się na początku mojego pobytu w Malfoy Manor. Od tamtej pory Draco codziennie uczył mnie nowych zaklęć siedząc u niego w pokoju, bo twierdził, że jest przytulniej. No ok, jak kto woli...
Dziś miałam na sobie czerwone rurki i długi jasny T-shirt z nadrukowanym serduszkiem i napisami. Do tego na nogi wsunęłam balerinki pod kolor bluzki. W uszach miałam małe kolczyki-serca. Włosy upięłam w luźny kok, będący w artystycznym nieładzie. Na szyi błyszczał mi złoty łańcuszek z moim imieniem ułożonym z małych, również złotych literek, ozdobionych diamencikami. Makijaż miałam delikatny, jak zwykle, po prostu kreski eyelinerem. Wcześniej siedziałam na dole i grałam na pianinie, które na moje szczęście znalazło się na dole.
Uczyliśmy się zaklęcia 'vingardium leviosa', dzięki któremu przedmioty lewitowały, oraz 'Accio', które przywoływało rzeczy, których nazwę wykrzykniemy razem z formułą. O ile mogą się do nas dostać.
Podobno szło mi doskonale. Oba wyszły mi za drugim razem i byłam z siebie naprawdę dumna. Chociaż to wszystko wydawało mi się takie dziwne...
- Nie mam siły - mruknęłam rzucając się na łóżko Draco. Byłam po całej nocy studiowania podręcznika od eliksirów. I po czterech godzinach warzeniach najróżniejszych wywarów. Dopiero po tym pozwoliłam sobie na relaks przy pianinie. Kuzynek się zaśmiał.
- Nikt ci nie kazał całą noc siedzieć nad podręcznikami.
- Hahaha Smoku, rzeczywiście takie śmieszne - mruknęłam zgryźliwie - Po prostu nie lubię być w czymś gorsza od innych.
- Ambicja? - uniósł brew.
- Tak... Można tak powiedzieć - uśmiechnęłam się słabo i zwiesiłam głowę z łóżka. Zajrzałam pod nie.
- Och ty zgryźliwcu! - wykrzyknęłam wyciągając spod niego gitarę - Trzymasz takie cudo w ukryciu przede mną?! - walnęłam go poduszką w bok.
- No co?! - zaśmiał się - Nie wiedziałem, że grasz - wyszczerzył się.
Złapałam instrument i uderzyłam w struny. Wydały łagodny, kojący dźwięk. Zagrałam parę akordów, a potem zaśpiewałam klik klik ( tłumaczenie):
-He grew up just a little too fast,
Lost the need it's all in his past.
I can hear him humming, from the other side of the room.
Guess he's got rhythm, cause he hums everytime he's blue.
Oh.
Radio,
Bleed me a melody.
That'll make this boy cry,
Oh, oh, oh.
Radio,
Bleed me a melody.
That'll make him wonder why,
He was so cold.
Broken glass and a pretty face,
Silent mourn full of hate.
Quiet face,
Silent mourn.
Screaming for consequence,
Bleeding for more.
Radio,
Bleed me a melody,
That'll make this boy cry.
Oh, oh, oh.
Radio,
Bleed me a melody.
That'll make him wonder why,
He was so cold.
Play him a song,
That reminds him of a time.
When he wasn't tumbling, down, down.
Tumbling down.
Radio,
Bleed me a melody.
That'll make this boy cry,
Oh, oh, oh.
Radio,
Bleed me a melody.
That'll make him wonder why,
He was so cold - cały czas, kiedy grałam, miałam zamknięte oczy. Uwielbiałam muzykę i to uczucie błogiego szczęścia podczas wykonywania jej.
Spojrzałam teraz na Draco. Wydawał się jakby głęboko zamyślony nad słowami piosenki. Dopiero po chwili zrozumiałam, o co chodzi. Chłopak opowiadał mi o swojej przeszłości. A te słowa... Zrobiło mi się głupio.
- Hej... w porządku? - zapytałam cicho i łagodnie. Nie chciałam zmuszać do powrotu do przeszłości.
- Ta. Jasne - dopiero teraz wrócił do rzeczywistości - Nie wiedziałem, że grasz na gitarze - powiedział. Pokiwałam głową.
- Praktycznie nikt nie wie - spojrzał na mnie ze zdziwieniem - Rodzice uważali, że nie jest to zbyt kobiecy i wdzięczny instrument i zabronili mi grać - pośpieszyłam z wyjaśnieniami.
- Oj, pewnie byli po prostu zazdrośni, bo sami mają dwie lewe ręce - powiedział przywołując na twarz swój firmowy uśmieszek.
- Hahah... - zaśmiałam się. Lubiłam kuzynka, ale czasem bolało mnie w nim to, że zawsze zachowywał się dosyć sztucznie, nie okazując tego, co tak naprawdę go pochłania w danej chwili. Nie tylko w stosunku do mnie. W tym przypadku go rozumiem, znaliśmy się zaledwie parę dni. Ale nawet w stosunku do swoich rodziców.
- Ok, chyba już opanowałaś te zaklęcia - powiedział, kiedy po raz miliardowy zaprezentowałam swoje magiczne umiejętności - Gratulacje, panno Evans. Właśnie zaliczyła pani pierwszy rok nauki zaklęć. Umie już pani w tym zakresie tyle, co każdy inny pierwszoroczny absolwent - zaczął się wygłupiać, udając urzędowy ton. Zaśmialiśmy się oboje i odegraliśmy krótką scenkę ze ściskaniem rąk, gratulacjami i wgl.
- A teraz muszę panią przeprosić gdyż ja i szanowny Msr. Malfoy musimy się oddalić w pewne miejsce w mieście - nadal udawał oficjalnego.
- Och, życzę powodzenia na pańskiej wyprawie - nie byłam mu dłużna. Po chwili skończyliśmy z wygłupami. Cmoknęłam go szybko po bratersku w policzek, pobiegłam do swojego pokoju, złapałam książkę od transmutacji, zeszłam do salonu i oddałam się w pełni zamianie guzików w żuki i dzbanków, o które był zazdrosny mój mały Snake.
Mniej więcej o 17:30, na chwilę przed kolacją postanowiłam pójść do pokoju, by się odświeżyć. Czary to naprawdę ciężka harówka. Otworzyłam drzwi sypialni. Mój wzrok spoczął na łóżku stojącym w centrum pomieszczenia. Zamarłam. Leżała tam gitara, jasne, akustyczne cudo.
- I jak? - usłyszałam za sobą czyjś głos
- Jest... przecudna - wydusiłam z siebie - dziękuję - Tleniony przytulił mnie mocno.
- Nie ma za co, kuzyneczko. Czas zacząć żyć po swojemu, być tym, kim jesteś, a nie tym, kim inni chcą, żebyś była... - zadumał się na chwilę.
- Ale... z jakiej to okazji? Jak mam się odwdzięczyć? - nadal się jąkałam.
- Wcale. Potraktuj to jako prezent powitalny w czarodziejskim świecie - uśmiechnęłam się. To było miłe. I właśnie odkryłam, że chcę należeć do tego świata. Bo mogłam być w nim sobą.

Genialne :D No! teraz juz nie ma błędów. Wyrobiłaś się przez te kilka notek ;) Chociaż opisy uczyć i dialogi mogły by być troszeczkę bardziej rozbudowane ;)
OdpowiedzUsuńdziękuję :* postaram się popracować nad tym już w następnym rozdziale :3
UsuńBoskie
OdpowiedzUsuńdziękuję :*
UsuńDraco z gitarą heh. Narysuj to bo sobie nie wyobrażam.
OdpowiedzUsuń