- Żongler! Żongler! Żonglera? - jakaś dosyć niska dziewczyna
podeszła do mnie z naręczem gazet. We włosach miała duże, odblaskowe okulary w
oprawkach w kształcie dłoni, a w uszach połyskiwały jej kolczyki-króliczki.
-Hej - przywitałam się - Co to Żongler? - zapytałam.
-Gazeta. Mój tata ją drukuje - wręczyła mi jeden egzemplarz
niesamowicie kolorowego pisma.- Czym są czangi? - spytałam, widząc na pierwszej stronie nie znany mi wyraz.
-Niewidzialne stworzenia. Manipulują przy naszych różdżkach - odpowiedziała nieco zamyślona - Ty pewnie jesteś Hope - zdziwiłam się.
- Tak... skąd wiesz...?
- Nargle - rzuciła krótko. Niewiele z tego zrozumiałam, ale nie dałam tego po sobie poznać.
- Kim jesteś?
- Luna Lovegood - przedstawiła się, a ja już wiedziałam z kim mam do czynienia - Czemu stoisz w korytarzu? - zapytała, wyglądając przez okno obok mnie.
- Bo... - zawahałam się - ktoś z paczki moich przyjaciół bardzo mnie nie lubi - pokiwała tylko głową ze zrozumieniem.
- Wiem jak to jest - powiedziała - za mną tak naprawdę nikt nie przepada. Nazywają mnie Pomyluną - pomimo tego, co mówiła, nie wyglądała na specjalnie smutną, czy załamaną - Harry jest moim przyjacielem - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. Jakby coś analizowała. To przywodziło mi trochę na myśl sposób, w jaki pan Olivander na mnie patrzył - Twoim też - to nie było pytanie. Mimo to, potwierdziłam - Miło było by mieć tyle przyjaciół...
- Jeśli chcesz, zostanę twoim - powiedziałam cicho.
- Przyjaźń nie jest czymś co otrzymujemy, kiedy chcemy. Nie możemy jej nikomu narzucić - nadal patrzyła w krajobraz za oknem.
- Ja... nie chcę ci się narzucać. Po prostu... chciałabym być twoją przyjaciółką - pokiwała głową. Uściskałam ją z uśmiechem na twarzy. Zauważyłam jaka była drobna i krucha.
- Lepiej już pójdę - rzekła po chwili blondynka - Muszę się przebrać w szaty. Już dojeżdżamy - Luna była od nas o rok młodsza, co znaczyło, że chodzi do trzeciej klasy - obowiązywały ją mundurki.
Wróciłam do przedziału. Panowała tam wesoła atmosfera. Hermiona posłała mi niemiłe spojrzenie spod oka, kiedy mnie zobaczyła, ale nikt tego nie zauważył. Po paru minutach pociąg zaczął zwalniać. Spojrzałam po osobach tłoczących się w pomieszczeniu. Wyglądali tak... beztrosko.
Express zatrzymał się na peronie.
-Pirwszoroczni! Pirwszoroczni tutaj! - usłyszałam niski głos, należący do potężnego, owłosionego mężczyzny, zdecydowane górującego nad dzieciakami stłoczonymi na platformie. To pewnie Hagrid. Ginny uśmiechnęła się do mnie pokrzepiająco. Wiedziała, że nie mogę jechać z nimi. Mimo, że nie byłam pierwszo-, tylko czwartoklasistką, musiałam przebyć drogę każdego pierwszaka. To była swego rodzaju inicjacja.
Wzięłam głęboki wdech i wsiadłam do łódki z trójką jakiś maluchów. Łodzi było około 20 i były 4 osobowe. To dlatego, że w tym roku płynie tylko część pierwszoroczniaków. Reszta bowiem chodziła już do Hogwartu i miała przydzielony dom. Ci tutaj to po prostu setka dzieciaków z nadopiekuńczymi matkami, które nie chciały ich puścić do szkoły, kiedy Voldemort lansował się po świecie.
Łamaliśmy fale z prędkością, o której mugole z całą pewnością mogliby tylko pomarzyć. Wiatr chłostał nas zimnymi powiewami. Cieszyłam się, że nie pada deszcz. Nie byłam przynajmniej narażona na wystąpienie przed szkołą z wyglądem zmokłego pudla.
W końcu dopłynęliśmy do celu. Wyszłam na brzeg niesamowicie zmarznięta. Stała tam wysoka kobieta o surowym wyglądzie, ubrana tradycyjnie, w szmaragdowozieloną szatę.
- Witajcie w Hogwarcie! - powitała nas - Za moment odbędzie się wasz przydział do domów. Macie teraz chwilę, by doprowadzić się do kultury - spojrzała znacząco na krzywo zapięte szaty jakiegoś ucznia. Następnie zrobiła nam mini- wykład o domach. Nie bardzo jej słuchałam, bo już wszystko na ten temat wiedziałam od kuzynka i Harry'ego- Niedługo po was wrócę - powiedziała Minerwa McGonagall ( bo tak nazywała się ta pani ) i odeszła korytarzem. Zaczęłam rozglądać się dookoła. Musiałam przyznać, że książki, podręczniki i opowieści innych ludzi wcale nie oddawały piękna temu miejscu. A to tylko hall. Skoro zwykły przedsionek był tak majestatyczny, to wielka sala...
- Dobrze uczniowie - pani profesor przerwała moje rozmyślania - ustawcie się w szereg. Wchodzimy - wprowadziła nas do pomieszczenia, w którym zebrała się już cała szkoła. Nie pomyliłam się. Naprawdę było tu przepięknie.
Ustawiliśmy się w szeregu przed stołem prezydialnym. Na Stołku, który nas od niego odgradzał, stała stara, sfatygowana tiara.
- Będę wyczytywać Wasze nazwiska, a wy kolejno będziecie tu pochodzić i wkładać tiarę na głowę - wytłumaczyła. Wszyscy pokiwali głowami. Myślałam, że lista jest alfabetycznie, ale zważywszy na mój wiek, zostałam wyczytana jako pierwsza - Hope Evans! - Wypowiedziała moje imię i nazwisko surowym tonem. Przełknęłam ślinę i podeszłam do podium. Założyłam starą, sfatygowaną, brązową tiarę i usiadłam. Nakrycie głowy lekko zsunęło mi się na oczy, odcinając mi wszelki dopływ światła.
- Hm... Ciekawe, bardzo ciekawe... - odezwał się w mojej głowie cichy głosik.
- O. Hej Tiara - Powitałam ją w myślach. Zamilkła na chwilę, jakby zdziwiona, że ktoś się do niej odezwał podczas ceremonii przydziału. Zaraz jednak odezwała się po raz drugi.
- Umysł tęgi... I ambitna. Twardo stąpa po ziemi. Odważna i wie co to poświęcenie... Gdzie by cię tu umieścić...? Może Huflepuff?
- Żartujesz sobie? - szepnęłam, dobrze wiedząc, że to usłyszy - W Huflepuff lądują same ciamajdy. Ravenclaw też odpada - pospieszyłam z zapewnieniem, zanim mi to zaproponowała - Tam są z kolei naprawdę dziwni ludzie... Bez urazy - dorzuciłam, na wypadek, gdyby Krukoni i Puchoni mnie usłyszeli.
- Więc gdzie chcesz trafić? - zapytał głosik w mojej głowie trochę ironicznie, bo przecież dobrze wiedział.
- No...Slytherin i Gryffindor są dobrymi domami. Utrzymują się najwyżej w statystykach. Tak czytałam - wyjaśniłam.
- Naprawdę? I na pewno nie chcesz przysporzyć chwały innym domom? - odniosłam wrażenie, że się ze mną droczy - Prychnęłam - Masz tak wiele cech matki... - teraz tiara wydawała się zamyślona - Jesteś do niej tak niesamowicie podobna... Do ojca też. Ale Bella... No dobrze. Niech będzie SLYTHERIN! - ostatnie słowo wrzasnęła tak, by cała Sala ją usłyszała. Rozpromieniłam się, zdjęłam z głowy i położyłam na stołku.
- Dzięki - zwróciłam się do niej - A tak na marginesie: Strasznie gadatliwa jesteś, jak na starą czapkę - odwróciłam się na pięcie i zajęłam miejsce pomiędzy Draco a Blaisem przy naszym domowym stole.
- Serdecznie witamy kuzyneczkę - zaśmiali się, kiedy oklaski na moją cześć już umilkły.
- A tak w ogóle: Hopie, ależ z ciebie wredna bestia - wyszczerzył się Smok.
- Chciałbyś - mruknęłam i potargałam mu włosy. W końcu poczułam się jak u siebie w domu. Znalazłam swoje miejsce. I byłam szczęśliwa.
* * *
Hej kochani :* Nie mogę uwierzyć, że dotrwaliśmy do tego momentu... Dziękuję Wam, że jesteście, i że wytrzymaliście ze mną tyle czasu. Jesteście wspaniali ♥
PS. Chyba czcionka mi się zepsuła, albo tylko u mnie to tak wygląda... W każdym bądź razie przepraszam za to, za inne niedociągnięcia i wszelkie błędy jakie pojawią się w tym rozdziale... :3

Ahhh- rozdział ciekawy, ciekawy... No,no! Nie spodziewałam się, że Hope trafiła do Slytherinu... Chociaż... Nie. Nie jestem zaskoczona :) z tym jej ciętym językiem to idealnie pasuje do Slytherinu, ale ma też trochę cech Gryfona ;D Charakterek niczego sobie. Ahh... Nwm czemu, ale odnoszę wrażenie, że to jest w 80% ,,ślizgońska huncwotka" :D Serdecznie cię pozdrawiam pani Prezes i chciałabym wiedzieć jak brzmi twoje prawdziwe imię (ja mam na imię Karolina :D)
OdpowiedzUsuńCałuski i życzę wenki ~Panna Weasley (Panna Evans)
Dziękuję :* Trafiłaś w sendo, to będzie taki odpowiednik huncwotów, tyle, że ze Slytherinu. :3
UsuńWięc... Panno Evans- Karolino, bardzo miło mi panią poznać. Jam jest Prezes Miau, a imię me Julka XD *głęboki ukłon*
Julia, Juliette, Julietta - piękne imię :D
UsuńŚwietny rozdział. Nie mogę się doczekać następnego :**
OdpowiedzUsuńDziękuję :** nawet nie wiesz ile znaczą dla mnie takie miłe słowa :3
UsuńKiedy kolejny rozdzial? :)
OdpowiedzUsuńStrasznie, okropnie przepraszam, że kazałam Wam czekać tak długo :/ następny. rozdział postaram się wstawić jeszcze dziś, ewentualne jutro. :3
Usuńświetny opis zabijania czarodziejów przez Voldemorta XD "Voldemort lansował się po świecie." rozdział naprawdę fajny :3
OdpowiedzUsuńech ta stara czapka...